Dzieje turystycznego Poznania

kw. 24, 2018 przez

Już Długosz wspominał Babią Górę a Hrosieński w XVII w. pouczał w ,,Opisaniu ciekawem gór Tatrów”, że ,,Na tej Babiej Górze jest jeden kamień jako ołtarz, od tego kamienia ujźrysz miasto Żywiec”, lecz na niej nie był. Może za czasów wójta żywieckiego wiedziano o niej więcej, ale i to niepewne, choć prawdopodobne. Po fantastycznych opisach ks. Rzączyńskiego (XVIII w.), który szczyt Babiej Góry oblewał morzem, a na szczycie umieszczał jezioro ,,w którego wodach pływają ryby ciemną łuską okryte”, zjawia się na szczycie naprawdę Staszic w 1804 r. Dojeżdża konno z Podwilka przez Zubrzycę do Krowiarek, powyżej przełęczy zsiada z konia i pieszo podchodzi na szczyt. W tym samym roku z przeciwnej strony, od Polhory wychodzi na szczyt Paweł Kitaibel, a w dwa lata później Józef Halsberg. Od tego czasu Babia Góra była częstym celem wycieczek; „raczył ją nawet odwiedzić” palatyn Węgier arc. Józef Habsburg. Tymczasem ku innej stronie Beskidów skierowała się uwaga podróżnikowi turystów. Przyciągały ich przede wszystkim źródła Wisły i Barania Góra. Pierwszym wędrowcą, któremu Beskid Śląski zawdzięcza polski opis, w szczególności Wisły i jej okolic, był Apoloniusz Tomkiewicz. Zwiedził on w październiku 1834 r. maleńką wówczas wioskę Wisłę i wespół z góralem nazwiskiem Jakub Szarzeć dotarł do źródeł Wisły, chociaż prawdopodobnie do właściwych źródeł nie doszedł. Opis tej wędrówki ogłosił w czasopiśmie ,,Słowianin” w 1837 r. pt. ,,Źródła Wisły”. W latach między 1838—45 był na Baraniej-Górze od strony Kamesznicy Ludwik Pietrusiński. Ten obieżyświat — bo w ciągu swych wędrówek zwiedził niemało w kraju i poza nim — był w tym okresie także na Babiej Górze. Ale oto nowy turysta i badacz zjawia się w Beskidzie Śląskim i urodę jego rozsławia. ,,Było 1843 roku. Czerwcowy wieczór palił się na smreczków szczycie i uroczysta cisza była w powietrzu. Długie cienie drzew i gór łamały się po przepaściach, a w szmaragdowej zieleni połyskiwały leśne polany i zarąbki ku słońcu, tam gdzie się przerzedzały starodrzewne lasy. Było to na samym grzbiecie śląskiego Beskidu, który Górny Śląsk od obszaru Soły i Żywieckiej Doliny odgranicza — a my wracaliśmy od źródeł Wisły. Na przewalę samego działu stanęły konie i wytchnęły, a chwila ta miała coś tak uroczystego w sobie, że nas zatrzymała w miejscu. Na jednej stronie opadała Barania Góra czarnym wierchem, kędy biją źródła Wisły, po drugiej stronie odkrywała się oczom prześliczna Żywiecka Dolina jako ogród uprawna, budowna…” Tak opisywał Wincenty Pol wycieczkę po Beskidzie Śląskim i Żywieckim, odbytą przed studwudziestoma laty. Ten niestrudzony badacz wśród swych licznych pionierskich wypraw nie pominął również Babiej Góry, na której stanął w 1843 r. W sześć lat po nim Ludwik Zejszner odbywa w 1849 i opisuje ,,Podróż do źródeł Wisły”, zasłużony polski badacz tych stron, wybitny uczony i krajoznawca, źródło pierwszych wiadomości czerpanych wprost od ludu. Trasa Zejsznera wiodła od Skoczowa przez Ustroń Wisłę i doi. Czarnej Wisełki na Baranią Górę, a z niej wzdłuż Olzy do Jabłonkowa i przez Trzyniec do Cieszyna. Jego ,,Podróże po Beskidach czyli opisanie części gór karpackich zawartych pomiędzy źródłami Wisły i Sanu ” wyd. w 1848 r. stawiają go w rzędzie znakomitych badaczy kraju. W okresie 1846—53 odbył kilka wypraw na Babią Górę Feliks Berdau i oto w 1855 r. staje na szczycie pierwsza znana nam kobieta Maria Steczkowska. W 1857 r. ,,Gwiazdka Cieszyńska” drukuje anonimowy opis wycieczki do źródeł Wisły i nieco później o samej Wiśle i głównych miastach nad nią leżących. W 1860 r. wychodzi ,,Przewodnik w wycieczkach na Babią Górę do Tatr i Pienin”, wyd. przez Eugeniusza Janotę, dający pierwszy turystyczny opis drogi na Babią Górę. Od 1877 r. bada Babią Górę pod względem flory Hugo Zapałowicz, który obok zasług badacza przyrody, ma również wielkie zasługi jako pionier turystyki babiogórskiej i inicjator schr. Tow. Tatrzańskiego, oddanego do użytku w 1906 r. Tymczasem doi. Wisły zwiedzali coraz to inni ale do popularności jej przyczynił się najwięcej radomianin Bogumił Hoff (1829—94). W 2 poł. XIX w. przybył on do Wisły, podobnie jak Chałubiński na Podhale, i tak upodobał je sobie, że nie tylko w niej się osiedlił i zbudował pierwszą willę „Warszawa”, lecz skreślił pracę pod ogólnym tytułem ,Lud cieszyński, jego właściwości i siedziby”, gdzie w tomie I (jedynym jaki się ukazał), pod tytułem ,,Początki Wisły i Wiślanie” (wyd. 1888) dał pierwszy obszerny etnograficzny obraz tego regionu. Na długie lata praca ta, poświęcona jego mistrzowi O. Kolbergowi,,stała się- źródłem poznania wiślańskiego regionu, obok zbioru pieśni istebniańskich i koniakowskich ks. Józefa Fierli (1866 — 1911) oraz pieśni, przysłów i przypowieści ludu śląskiego i okolic Cieszyna Andrzeja Cinciały (1825—98) i in. zasłużonych badaczy folkloru. Rozbudzeniu zainteresowań poznawczych B. Hoffa towarzyszył napływ do Wisły ludzi z całej Polski, wśród nich dra Juliana Ochorowicza, który ideę Hoffa przekształcenia wioski Wisły w letnisko podjął i razem z nim realizował. Wraz z budowanymi przez obu willami, rósł napływ letników. Już nie wystarczał hotelik Maurycego Rotha, który zresztą spłonął, ani „Gasthaus zum Rackelhaus”, gdzie Polacy niechętnie nocowali i byli niechętnie przyjmowani; rody natomiast wille i rozrastały się kręgi turystów zwiedzających doi. Wisły i Beskid Śląski. Źródła Wisły stawały się coraz bardziej atrakcyjne a równocześnie poznanie źródeł tej najbardziej polskiej rzeki, w okresie rozdarcia kraju przez trzy zabory, nabierało szczególnego patriotycznego znaczenia. Trzeba sobie uprzytomnić, że chociaż mnóstwo Polaków z rosyjskiego i pruskiego zaboru przybywało tutaj, to jednak w całym Beskidzie Śląskim, należącym do Komory Cieszyńskiej, wrogiej narodowościowo i klasowo — szerzyła się germanizacja, sięgająca także po turystykę beskidzką. W 1893 r. powstało niemieckie stowarzyszenie turystyczne pod nazwą ,,Beskidenverein”, które wybudowało dla niemieckich turystów, prócz schronisk w Beskidzie Śląskim za Olzą na Jaworowym (1895 r.). Łysej Horze (1897 r.), Sławiczu (1902 r.) i na Białym Krzyżu pod Sułowem (1903 r.) — schr. na Szyndzielni (1899 r.), Magurce nad Białą (1904 r.), Czantorii (1905 r.), dziś po czechosłowackiej stronie i sięgnęło nawet po Babią Górę. Ale nic nie pomogły zakusy niemieckie, gdyż wszędzie lud polski trwał w Beskidzie Śląskim mocno, tak że nawet ,,Illustrierter Fuhrer durch die Beskiden” J. Matzury z 1891 r. informował, że ,,ludność Beskidów jest w przeważającej mierze słowiańska” i musiał nawet dawać zabawnie brzmiące przykłady rozmówek niemiecko-polskich dla turysty niemieckiego, w stylu: ,,Wo geht man nach Istebna? — kaj idzie się do Istebnej?” Odpowiedzią na niemieckie przewodniki staje się ,,Przewodnik po Śląsku Cieszyńskim” ks. Antoniego Macoszka z 1901 r., a na niemieckie schronisko — kupno przez dra Jana Micheydę w 1909 r. gruntu pod polskie schronisko na Czantorii, do którego wzniesienia jednak nie przyszło. Zawiązuje się natomiast w 1908 r. zaczątek polskiej organizacji turystycznej, w czym współdziałają dr. J. Kotas, J. Górniak, Wł. Zabawski, A. Hławiczka, a później prof. F. Popiołek, prof. J. Galicz, K. Buzek, J. Gibiec i E. Brzuska oraz szermierze polskości na Górnym Śląsku i w Poznańskiem, C. Ratajski, J. Rostek, F. Biały, W. Krzyżankiewicz i inni. W 1909 r. powstaje Polskie Towarzystwo Turystyczne „Beskid” w Cieszynie, zarejestrowane w 1910 r. i powitane przez , ,Ostschleśische Deutsche Zeitung” jako prowokacja. W 1913 r. otwarto pierwsze schronisko polskie na Ropiczce w Beskidzie Śląskim za Olzą, które spłonęło niestety w 1918 r., a w 1922 r. na Stożku, poprzedzone połączeniem się PTT „Beskid” z Polskim Towarzystwem Tatrzańskim. Od początków swych, turystyka polska, walczy cały czas z szykanami hakatystycznej organizacji niemieckiej Nordmark. W 1914 r. wychodzi obszerny przewodnik po Beskidach Kazimierza Sosnowskiego. Przewodnik ten walnie przyczynił się do odgermanizowania turystyki Beskidu Śląskiego i Żywieckiego, ku któremu skierowały się także zapędy Beskidenvereinu. Z okazji zbudowania schr. BV na Babiej Górze, pisał przecie jeden autor niemiecki, że schronisko to ,,rozciąga strefę niemieckich turystycznych interesów od źródeł Beczwy po Przełom Dunajca i Popradu”. Przewodnik Sosnowskiego, na którym wychowało się kilka pokoleń turystycznych spełnił więc rolę nie tylko krzewiciela turystyki beskidzkiej, lecz stał się skutecznym protestem i tamą przeciwko turystycznemu „Drang nach Osten”. Naporowi niemczyzny stawiła skuteczny opór działalność Polskiego Towarzystwa Tatrzańskiego. Prócz wspomnianego już schr. na Markowych Szczawinach (1906) i Stożku (1922) uruchomiło ono do 1939 r. następujące schroniska w Beskidzie Śląskim, Żywieckim i Małym: na Baraniej Górze (1925), Równicy (1926), Pilsku (1930), w Zwardoniu (1932), na Leskowcu (1932), Wielkiej Raczy (1934), Przegibku (1936), Policy (1936) oraz liczne stacje noclegowe. W tej okazji zasłużyły się szczególnie Oddziały PTT w Cieszynie (Stożek), Bielsku-Białej (Zwardoń wzniesiony wspólnie z Oddz. w Żywcu, Przegibek i W. Racza), Jordanowie (Polica) Katowicach (Barania Góra i Równica), Wadowicach (Lesko- wiec) i Żywcu (Pilsko i Zwardoń). Rozległa sieć szlaków znakowanych — z głównym szlakiem beskidzkim na czele — pokryła najpiękniejsze części Beskidów i uprzystępniła je turystom. W czasie zawieruchy wojennej 1939—45 dorobek ten doznał dotkliwych strat. W akcji przeciwko partyzantom hitlerowcy spalili schronisko na Policy, a wszystkie inne uległy zupełnej dewastacji. Ofiarą pożaru padło również w 1953 r. schronisko na Hali Miziowej. Zaraz po wojnie podjęło PTT trud odbudowy i remontu zniszczonych schronisk i szlaków i już do końca 1947 r. nie tylko udało mu się uruchomić dawne swoje schroniska, lecz także wszystkie poniemieckie, i oddać je do użytku rosnącemu z roku na rok ruchowi turystycznemu. Gdy w 1950 r. z połączenia PTT i PTK wyrosła potężna organizacja turystyczno-krajoznawcza, mająca sprostać nowym zadaniom turystyki w Polsce Ludowej, wszystkie te obiekty znalazły się pod opieką i w gospodarce PTTK, które dorobek ten pomnaża. Na szlakach beskidzkich, którymi wędrowali niegdyś tylko nieliczni badacze, a później ich śladem turyści — wędrują dziś niezliczone rzesze turystyczne.

Podobne

Tagi