O pracy i dawnych przemysłach

kw. 19, 2018 przez

Najwcześniej zaczął się rozwijać w Beskidach przemysł drzewny i związane z tym prace. Obejmował on wypalanie węgla, pędzenie smoły, obróbkę budulca, wyrób gontów tzw. szyndziołów (stąd tyle Szyndzielni, Sędzielnych i innych podobnych nazw w górach), desek, przygotowanie tramów do pańskich traczów czyli pił wodnych oraz wyrób sprzętów domowego gospodarstwa. Gdzie były rwące potoki, tam pracowały tartaki, zw. na Żywiecczyźnie piłami, a pracujący przy nich — pilarzami, zaś w Beskidzie Średnim —traczami. Ale zanim drzewo znalazło się w tartaku, trzeba je było z wysoka i daleka zwieźć. Zwożono je furami, ale także na groźnej powodziowej wodzie. Ponad sto lat temu, tak pisał właściciel Rycerki, Delavaux, któremu zawdzięcza się opis życia górali żywieckich w pierwszej połowie XIX w.: ,,Potoki z gór spływające, gdy się po nawalnym deszczu w jedno łoże zleją, utwarzają bystrą rzekę, która rwie skały i toczy kamienie z takim łoskotem, że stojący ludzie na brzegu nic prawie nie słyszą, a nieoswojonym głowy się zawracają. W tak wrzącą topiel spychają tratwy i sami na nie wskoczywszy robią szybko wiosłami, kierując się podług prądu i migają się jak ptaki. Często jednak pomimo wielkiej zręczności porwana wirem tratwa uderza o skałę i rozbija się topiąc nieszczęśliwych”. Flisactwo rozwijało się na górnej Sole. Spław drzewa zaczynał się w Soli i odbywał parę razy do roku, w Zielone Święta, świętojański, w lipcu koło św. Jakuba i w jesieni, gdy była „listowni- ca”, tj. jesienny przybór wody. Kres flisactwu położyła budowa w 1884 r. kolei, a także upadek hut w Węgierskiej Górce, dla której górale dostarczali bardzo wiele drzewa opałowego i dla potrzeb suchej destylacji. W starostwie lanckorońskim był wysoko rozwinięty wyrób sprzętów gospodarstwa domowego, wyrabiano tu koła, wozy, stołki,stoły, łyżki, beczki itp.: w Beskidzie Śląskim natomiast wyrabiano w 2 poi. XVIII w. skrzynio z pili drzew, pługi i wozy bose (bez okucia). Tam gdzie bardziej rozwinęło się szałaśnictwo i pasterstwo, tam ludność wyrabiała potrzebne w gospodarce halnej przedmioty (czerpaki, warząchwie, obońki, skrzynie na sery itp.); gdzie kwitło tkactwo — kołowrotki, wrzeciona, warsztaty. Z wyrobem przedmiotów, zwłaszcza związanych z pasterstwem, lecz nie tylko, wiąże się bogate zdobnictwo drzewne, będące przejawem oryginalnej twórczości artystycznej górala, który nigdy nie poprzestawał na wyrobie sprzętu, lecz go z reguły przyozdabiał. Zaznaczała się pewna specjalizacja okolic w rękodziele i sztuce zdobniczej. W Beskidzie Małym, była z wyrobu gontów znana już w XVI w. wołoska wieś Rzyki pod Gancarzem, chociaż gonciarstwo było powszechne także w innych częściach gór, w Beskidzie Śląskim, Żywieckim i Średnim; w tym ostatnim można mówić o szczególnej powszechności gonciarstwa, z którego znane były wsie: Palcza, Baczyn, Jasienica, Budzów, Trzebunia, Maków, Bieńkówka, Więciórka i inne. Starą historię posiadają huty szkła w Beskidach. W Beskidzie Śląskim istniała już w 2 poł. XVI w. huta szkła w Brennej, wyrabiająca ,,szkło proste oraz szklanki na piwo i wino”. Hutę tę, wobec nieopłacalności zlikwidowano z początkiem XIX w. Na Żywiecczyźnie istniała w XVI w. huta w Żywcu, założona przez Komorowskich oraz w Rycerce i w okolicy Pewli. Ta ostatnia przestała istnieć w 1679 r., a na jej miejscu powstała wieś Hucisko, nawiązując do niej nazwą. W XIX w. istniała dosyć krótko huta w Ujsołach w doi. Złatnej, czego do dzisiaj jest żywa tradycja w okolicy. Również w masywie Policy, na jego wsch. krańcu, nad Juszczynem, znajdowała się huta szkła, założona w 2 poł. XVII w. (między 1646 a 1684). Pozostałością po niej są nazwy Bania, Spalenica, Huty oraz do tej pory wykopywane fragmenty naczyń i skorup, jak również liczne limierzyska. O wiele starsze hutnictwo szkła posiada Beskid Średni. Już w XIV w. istniała i przetrwała do końca XVI w. huta w Trzebuni i Więcióre, dostarczająca głównie dla zamku krakowskiego „szklą malowanego i rysowanego”, była tu bowiem przy hucie malarnia szlifiernia. Zatrudnieni w hucie palacze, zw. Sularzami lub szulerzami (spolszczenie z niem. Schurzer) dali niewątpliwie nazwę szczytu Sularzówka (624 m) na pd. zach. od Myślenic.- Od dawna rozwijało się także w Beskidach hutnictwo żelaza. W lasach Beskidu Śląskiego, gdzie znajdowały się złoża rudy żelaza w większej ilości niż w innych częściach Beskidów, wytapiano narzędzia codziennego użytku od niepamiętnych czasów, posługując się prymitywnymi metodami przy pomocy miechów przy dołkach w ziemi, w które wkładano rudę i węgiel drzewny. W XIV i XV w. produkcja była już bardziej udoskonalona. Huta składała się z dymarki tj. pieca zw. na Śląsku Cieszyńskim „wilkiem”, w którym układano rudę i węgiel drzewny warstwami, oraz z miechów wtłaczających powietrze przy wykorzystaniu energii wodnej. Rozkwit tego przemysłu przypada w Beskidzie Śląskim na XVIII w. W Ustroniu w 1772 r. ks. saski Albert buduje duży ośrodek przemysłowy. Najpierw wyrasta wysoki piec, a w 1778 r. kuźnica, zw. hamrem Adama, a w następnych latach kuźnica Jana i Alberta (1820) oraz kuźnica Krystyny w górnej części Ustronia. Powstaje również odlewnia części maszyn, nowa Kuźnia Teresy w dawniejszej papierni na Polanie, zaś w 1840 r. uruchomiono walcownię huty Hildegardy. Przy kuźnicy Adama powstaje tokarnia i ślusarnia, a później fabryka maszyn i śrub, kotlarnia i zakład budowy mostów żelaznych. Ośrodek przemysłowy w Ustroniu uzupełniały później inne przemysłowe obiekty, jak cegielnia, wapiennik, papiernia i browar. Największy rozkwit huty przypada na okres 1850—1870, po którym przychodzi załamanie koniunktury. Gdy w 2 poł. XIX w. odkryto lepsze i w większej ilości złoża rudy na Słowacji i zbudowano kolej bogumińsko-koszycką, los hut ustrońskich był przesądzony. W konkurencyjnej walce z nowo wybudowaną hutą w Trzyńcu, leżącym przy wspomnianej linii kol. musiały szybko ulec. Toteż urządzenia ustrońskie przeniesiono do Trzyńca, a wysoki piec wygaszono w 1897 r., kuźnicę Krystyny zburzono w 1904 r., zaś pozostałe budynki nabyła firma Brevillier i Urban i uruchomiła w nich fabrykę wyrobów kowalskich. Podobny los spotkał hutę żelaza, założoną w 1837 r. w Węgierskiej Górce, przez Adama Wielopolskiego. Budowę huty ukończył arc. Karol Ludwik, który w 1844 r. założył tu zakład fryszerski. Huta przeszła w dziedzictwie na arc. Albrechta, a po jego śmierci w 1895 r. zakłady w Węgierskiej Górce związano z zakładami w Trzyńcu oraz koksowniami i kopalniami węgla w Karwinie. Wysokie piece dotrwały do 1905 r., potem pracowały tu tylko odlewnie rur i żelaza. W pobliżu Żywca wyrosły w poł. XIX w. cztery fryszerki i dwie kuźnice zbudowane przez Habsburgów. W Sporyszu istniały 4 fryszerki założone w 1. 1836—38 o wcale dużej produkcji żelaza, lecz w 1906 r. również i one związały się z przemysłem trzyn>eckim i karwińskim. Inne huty żelaza znajdowały się w XIX w. w Makowie, należące do hr. Ludwika Filipa de Saint Gonois, oraz w Suchej, będąca własnością Branickich, zlikwidowana w 1886 r. W Makowie są nawet do dziś resztki murów po hucie. Z przemysłem drzewnym łączyło się smolarstwo i produkcja popiołu. Popiół wypalano w całych Beskidach i stąd w wielu nazwach pozostały echa tego prymitywnego okresu. Pochodzą z niego tak częste nazwy jak potasznia, limierze, limierzyska i podobne. Smolarstwo czyli wyrób smoły potrzebnej do bednarstwa, rozwijało się szczególnie w Beskidzie Średnim, który też był ośrodkiem wyrobów bednarskich; znane z ich wyrobu były szczególnie Maków, Trzebunia, Więciórka, Bieńkówka. Dawne tradycje ma w tych okolicach meblarstwo, a w Kalwarii i Lanckoronie sięgają one XVII w. Gdzie rozwijały się huty żelaza, tam rozwijało się też kowalstwo, a więc w Beskidzie Śląskim, w Wiśle, Ustroniu, Istebnej i Jabłonkowie, skąd pochodzili słynni kowale śląscy. W Beskidzie Średnim znanymi ośrodkami kowalskimi były Maków, Osielec, Jasienica i okolice Myślenic, Sułkowice i Świątniki, po dziś dzień są z tego znane. Prastarą wytwórczością było tkactwo w Beskidzie Śląskim, wykonywane albo dla własnych potrzeb, lub jako produkt dla pana. Silnymi ośrodkami tkactwa były na Pogórzu Beskidu Śląskiego i Beskidu Małego: Biała, Andrychów, Kęty, Czaniec, Kozy i Tarnice. Roczyny, lnwałd, Wadowice i Wilamowice. XIX i XX w. przynoszą świetny rozwój i rozkwit tego przemysłu, kulminujący w nowoczesnym kombinacie andrychowskim. Sukiennictwo koncentrowało się w Cieszynie (już przed 1541 r.) i w Bielsku (przywilej z 1548 r ). Rozwój tego przemysłu przypada na XIX w., kiedy to w Bielsku i Białej, Lipniku, Kętach i Żywcu powstają wielkie zmechanizowane fabryki sukpa, które ostatecznie unowocześnione koncentrują się w Bielsku-Białej. Z garncarstwa słynęły na Śląsku: Cieszyn, gdzie założono cegielnię już w 1573 r., oraz Wisła i Jabłonków. Wyrabiano tu słynne misy, rynienki, ,,piekocze”, „baniaki” i malowane barwnym ornamentem kubki i dzbanki. Piękne „garnce malowane” wychodziły również z warsztatów rękodzielników w Myślenicach i Kętach. Osobliwym przemysłem była w XVI w. produkcja saletry z głównymi ośrodkami w Nowym i Starym Sączu, Jaśle i Grybowie. Wyrabiali ją jednak także saletrnicy m. in. w Jordanowie i Wadowicach. Z Beskidu Śląskiego pochodzili natomiast ,,sanetrarze”, jak ich tutaj nazywano, albo „pracharze”, którzy udawali się ze swych rodzinnych wsi Brennej, Goleszowa, Ustronia, Wisły i innych „na Uhry”, czyli na dzisiejszą Słowację (zwłaszcza Bratysławy i wsch. części Słowacji) i po ciężkiej pracy przy produkcji saletry, powracali po 9 miesiącach z dobrym zarobkiem, na trzy miesiące odpoczynku. Rzemiosło to znane było już na przełomie XVI i XVII w., rozwinęło się szeroko w 1 poł. XIX w., lecz nie wytrzymawszy konkurencji importowanej saletry chilijskiej upadło. Na koniec wspomnieć trzeba o fabryczce prochu strzelniczego w Milówce w XIX w. o małym znaczeniu i krótkotrwałym żywocie.

Podobne

Tagi